Relacja z konferencji: “Regulacje dotyczące bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w pracy w Polsce – potrzeba zmian”
II Międzynarodowy Kongres Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy w Polsce

Czy możemy być zadowoleni z obecnej sytuacji w świecie pracy w Polsce? Czy możemy być zadowoleni gdy częstość wypadków śmiertelnych jest dwukrotnie większa niż w Niemczech i czterokrotnie większa niż Wielkiej Brytanii a biorąc pod uwagę statystyki w branżach o wysokim poziomie zagrożeń zawodowych sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej? Czy możemy być zadowoleni mając świadomość jak o tzw. „bhp” myśli i mówi wielu pracodawców? Czy możemy być zadowoleni wiedząc, że poważnym wypadkom ulega wiele osób, które nie mają zapewnionej nawet minimalnej ochrony prawnej i nie podlegają ubezpieczeniom społecznym? Takie pytania stawiali uczestnicy zorganizowanej przez Stowarzyszenie Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy międzynarodowej konferencji „Bezpieczeństwo i zdrowie w pracy – czy potrzebujemy nowego prawa i nowego podejścia?” 30 marca br. w hotelu MDM w Warszawie. Patronem wydarzenia był miesięcznik „Przyjaciel przy pracy”.

Założenia obecnie obowiązujących w Polsce regulacji dotyczących „bezpieczeństwa i higieny” pracy zostały określone niemal 40 lat temu. W okresie transformacji ustrojowej, w którym istotnym przeobrażeniom ulegało wiele dziedzin organizacji pracy i życia nie dokonano zasadniczych zmian w istniejącym wcześniej systemie ochrony pracy. Choć akcesja Polski do Unii Europejskiej była związana z implementacją postanowień wspólnotowego prawa nie miały one rewolucyjnego wpływu na kształt przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. Analiza rozwiązań prawnych i otoczenia kulturowego pozwala na stwierdzenie, że podejście do ochrony pracy w Polsce zbliżone jest do funkcjonującego w krajach postsocjalistycznych. Różni się ono natomiast wielu istotnych elementach od modelu i praktyki krajów anglosaskich i skandynawskich. Przejawia się to w rozumieniu tego co w bezpieczeństwie i ochronie pracy jest najważniejsze, przywództwie i odpowiedzialności, kulturze uczenia się na błędach, odważnym i dociekliwym stawianiu pytania „dlaczego?”, trosce o człowieka w procesie pracy, metodycznym i zarazem praktycznym podejściu do kontroli zagrożeń.

Jak po raz pierwszy przyznaje Główny Inspektor Pracy w swoim sprawozdaniu za rok 2014 istnieje wyraźna już (i stale powiększająca się luka) pomiędzy wypadkami zgłoszonymi a faktycznie zaistniałymi. Część poważnych wypadków, w tym śmiertelnych, które choć są wypadkami przy pracy de facto nie są „wypadkami przy pracy” de iure. Tego typu wypadków śmiertelnych odnotowano w roku 2014 29 a dodatkowo związanych z ciężkimi obrażeniami ciała, które mogły zakończyć się śmiercią – 18. Ilu nie odnotowano? Do odpowiedzi przybliżyć nas może obserwowanie oficjalnej statystyki wypadków przy pracy z jednej strony, która wykazuje spadek wypadków w ostatnich latach i wzrost liczby osób zatrudnionych w tzw. formach atypowych, których jest już na rynku pracy co najmniej 3 miliony. Obserwujemy erozję gwarancji prawnej ochrony dla osób pracujących. Następuje ona poprzez wyłączenie spod regulacji kodeksu pracy ogromnej grupy osób zatrudnionych w innych niż stosunek pracy formach a jednak w pełnym wymiarze czasu pracy, pod nadzorem i w miejscu wskazanym przez pracodawcę. Metodą faktów dokonanych ukształtowane zostały nowe stosunki pracy w tzw. „formach atypowych”. Obecnie według różnych szacunków formami „atypowymi” zatrudnienia objęte jest 25-30% ogółu osób aktywnych zawodowo.

Być może oficjalne statystyki (zaniżone) nie przemówią do wyobraźni społecznej. W końcu w zakładach pracy ginie znacznie mniej istnień niż na polskich drogach. Jednak wypadki śmiertelne to jak wiemy jedynie wierzchołek góry lodowej. Profilaktyka zdrowotna w miejscu pracy w sposób decydujący wpływa na jakość naszego życia: w pracy i poza pracą. Przekłada się bezpośredni na stan zdrowia polskiego społeczeństwa, na zapadalność na choroby. I choć większość z tych schorzeń faktycznie związanych z pracą  nie jest ujętych w wykazie chorób zawodowych to jednak ich leczenie stanowi ogromny koszt ponoszony przez naszych obywateli i nasze państwo. Te koszty zdrowotnej pracy źle zorganizowanej to gorsze: samopoczucie, zdrowie, gorsza jakość życia po zakończeniu aktywności zawodowej, mniejsza kreatywność, zaangażowanie, produktywność pracujących, niższy PKB. To jak zorganizowana jest praca przekłada się na jakość życia rodzinnego. Choć umyka to statystyce – wszystkie te dyskomforty i negatywne skutki uboczne niewłaściwego zarządzania zdrowiem w pracy to jest codzienność naszego społeczeństwa.

Bezpieczeństwo i zdrowie w pracy to jest jeden z najważniejszych problemów społecznych w Polsce i jednocześnie jeden z najbardziej niedocenianych i nierozumianych. Wynika to zapewne z dziedzictwa przeszłości – hermetycznego i archaicznego języka, w którym o bezpieczeństwie i zdrowiu w pracy się mówi a także braku głębszej, opartej o współczesną wiedzę, refleksji nad tym jaki wpływ ma praca na szeroko rozumiane zdrowie człowieka. Rozwijają się dziedziny pokrewne, które cechuje ogromna dbałość o dobrostan jednostki które są domeną pracy „ekspertów” na rzecz coraz szerszych grup odbiorców: psychologia, psychoterapia, rehabilitacja, fizykoterapia, trening osobisty – coaching, kosmetologia, chirurgia plastyczna, inne usługi objęte wspólnym mianem „beauty”, ocena ryzyka operacji businessowych, ergonomia w projektowaniu, bezpieczeństwo urządzeń codziennego użytku, ochrona zdrowia przy pracach domowych, uprawianiu sportu, itp. Nie dostrzegamy jednak podobnego rozwoju myślenia o bezpieczeństwie i ochronie zdrowia. Gdzie refleksja, planowanie i rozbudowa tego obszaru na którym powinno nam najbardziej zależeć? Określone przepisami bhp normatywy dotyczące ochrony człowieka w środowisku pracy odwzorowują świat z przeszłości: monitory kineskopowe, normy dźwigania i nieobecnego w przestrzeni prawnej zdrowia psychospołecznego.

Celem konferencji była refleksja nad obowiązującymi przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy – autorski przegląd wybranych obszarów i dyskusja na temat potrzeby zmian. Polskie regulacje i praktyka zderzone zostały z modelem obowiązującym w Wielkiej Brytanii (prezentowanymi przez dr Shaun Lundy z University of Greenwich, dr Jennet Arshimovą (NEW HSE) a także szefa oddziału londyńskiego Stowarzyszenia Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy – Macieja Klinowskiego) oraz Belgii (regulacje zorientowane na osiągnięcie celu – Maxim Darimont).

Druga część konferencji była okazją do prezentacji doświadczeń praktyków – szefów służb bhp i ekspertów, którzy na co dzień zmagają się z koniecznością godzenia wymogów polskiego prawa, standardów korporacyjnych a także praktycznego potrzeb i efektywnego zarządzania bezpieczeństwem przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii. O nowoczesnej służbie bezpieczeństwa i higieny pracy mówiła Elżbieta Bożejewicz prezes OSPS BHP. Propozycje rozwiązań i rekomendacje w sprawie regulacji prawnych przeciwdziałających występowaniu zagrożeniom psychospołecznym w środowisku pracy przedstawił dr Mateusz Warchał.

Tematem przewodnim dyskusji było natomiast pytanie o konieczność ustanowienia regulacji prawnych dotyczących bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w formie osobnej ustawy będącej nowym fundamentem dla rozumienia odpowiedzialności za życie i zdrowie pracujących, hierarchii środków kontroli ryzyk, znaczenia prewencyjnego podejścia w zarządzaniu bezpieczeństwem zatrudnionych, w tym roli przywództwa i kultury bezpieczeństwa w przedsiębiorstwie, oceny ryzyka zawodowego i efektywnego badania wypadków przy pracy.

Polscy pracodawcy kierują się zasadą: pracuję zgodnie z prawem zatem jestem bezpieczny – mówiła dr Jennet Arshimova – Tymczasem jest to tylko pierwszy z pięciu etapów. Jest to niezbędne minimum. Pracownicy służby BHP muszą mieć wiedzę, która przekona pracodawcę. Wciąż nie umiemy liczyć kosztów wypadków. W analizowanym przez nas przykładzie wypadek w porcie lotniczym – skręcenie kostki przez pracownika obsługi naziemnej, który pozornie kosztuje 500 zł (koszt świadczenia lekarskiego) w rzeczywistości pociągał za sobą skutki przekraczające 200 tysięcy. Nauczymy się wykorzystywać naszą wiedzę, pracować razem z księgowymi, liczyć koszty każdego wypadku i przedstawiać wyniki kierownictwu firmy. Bezpieczna organizacja pracy po prostu bardzo się opłaca.

Sam stan nieprawidłowego bezpieczeństwa i higieny pracy można porównać do wsypywania piasku w tryby maszyny – kontynuował myśl przedmówczyni dr Dariusz Smoliński – przez ten piasek maszyna wolniej pracuje i mniej zysku generuje dla przedsiębiorcy. Inwestowanie w systemowe bezpieczeństwo, w dobre środki ochrony zbiorowej powoduje wzrost wydajności pracownika, wzrost produktywności. Nie znam żadnego przykładu inwestycji, która nie zwróciła w ciągu trzech lat. Natomiast większość zwraca się po 3-4 miesiącach.

Nie może być tak, że człowiek o swoim bezpieczeństwie, o tym od czego zależy jego życie, dowiaduje się na kilkugodzinnym szkoleniu – zwrócił uwagę dr Grzegorz Łyjak prezes Stowarzyszenia Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy – Kultury bezpiecznego wykonywania pracy nie da się zaszczepić w ciągu kilku godzin szkolenia bhp. Jeżeli weźmiemy takie oczywiste zagrożenie jakim jest transport samochodowy, to przecież swoje dzieci uczymy od najmłodszych lat, jak tego zagrożenia unikać, a nie uczymy jak bezpiecznie wykonywać pracę na żadnym etapie edukacji (…) Chcielibyśmy żeby przywrócić wagę, przywrócić autorytet tego zagadnienia, bo od tego zależy życie naszych bliskich, naszych dzieci.

Do potrzeby nowych regulacji prawnych w zakresie bezpieczeństwa i zdrowia w pracy odniósł się również dr Tadeusz Sułkowski prezes Stowarzyszenia Ochrony Pracy: Z wielkim zainteresowaniem przysłuchuję się tej dyskusji, między innymi dlatego, że zaledwie kilka tygodni temu, mieliśmy walne zebranie Stowarzyszenia Ochrony Pracy i w ramach dyskusji programowej jeden z tematów który był omawiany właśnie dotyczył celowości, potrzeby nowej ustawy o bezpieczeństwie i higienie pracy (…) nadanie nowej ustawie takiego kształtu który by tworzyłby pewne spójne systemowo rozwiązanie czyli korespondował z tymi rozmaitymi bolączkami, problemami, poczynając od nadzoru państwowego a kończąc na właściwym posadzeniu roli i kompetencji służby bezpieczeństwa i higieny pracy (…) sądzę że można by było pokusić się o porozumienie pomiędzy organizacjami społecznymi działającymi w sferze ochrony pracy. Powołanie merytorycznej grupy, zespołu dla skonstruowania wstępnych założeń. Trzeba by sobie zdawać sprawę, że byłoby to przedsięwzięcie niezwykle ambitne i niezwykle ważne… Propozycja powyższa spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, a powołanie roboczego zespołu reprezentującego organizacje społeczne zajmujące się ochroną pracy wydaje się kwestią czasu.

Dyskusję podsumował dr Grzegorz Łyjak: Bardzo się cieszę, że wszyscy jesteśmy tak zaangażowani, żeby z własnej inicjatywy poprawiać co tylko się da nie czekając na zmianę przepisów. Ale możemy oczekiwać od naszego państwa, że będziemy mieli dobre prawo. To nie jest nic nadzwyczajnego i to żądanie nie jest wygórowane.
Spotkanie było również okazją do uhonorowania osób, które z zaangażowaniem wspierają Stowarzyszenie Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy w realizacji misji „do zera wypadków przy pracy w Polsce”: Elżbietę Bożejewicz, prezes OSPSBHP, dr Jennet Arshimovą, NEW HSE, dr Tadeusza Sułkowskiego, prezesa SOP oraz Grzegorza Szałasa, wiceprezesa Oddziału Radomskiego OSPSBHP.

BHP-logo_pl-mPaweł Rozowski
Stowarzyszenie Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy
www.bezpieczenstwoizdrowie.pl